Z życia szkoły

Aktualności
Ogłoszenia

Osiągnięcia

Sport

Informacje
o szkole

Historia
Patron

Współpraca
Kalendarz imprez

Dokumenty

Uczniowie

Samorząd
Klasy

Plan lekcji

Rada Rodziców

 Pracownicy

Nauczyciele

Pedagog

Logopeda
Biblioteka

Świetlica

Galeria
Wycieczki
Galeria




 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Strona główna

SKRYJES SIĘ NAM PREC ZA ALPAMI 

Wiele osób przewidziało Karolowi Wojtyle papiestwo. Jedną z nich była góralka z Nowego Targu.

4 listopada 1967 roku rozpoczęło się w Nowym Targu nawiedzenie Obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej. Obraz nadal przebywał na Jasnej Górze, a wędrujące puste ramy ozdabiano wiązanką biało-czerwonych kwiatów. Licznie zaproszeni biskupi z Prymasem Tysiąclecia na czele zatrzymali się najpierw w Krakowie, by stamtąd udać się do stolicy Podhala. W domu biskupim przebywali wtedy parafianie z Białki Tatrzańskiej, którzy przyjechali w licznej grupie, by złożyć życzenia imieninowe „naszemu kardynałowi”. Dostojni goście mogli więc podziwiać piękno strojów (ksiądz kardynał Wyszyński powiedział wtedy: „Z butami do nieba trudno się pchać, ale w tych waszych pięknych kierpcach na pewno się tam dostaniecie”), rytm i tempo tańców oraz niepowtarzalny urok góralskich piosenek. Jedna z przyśpiewek  była szczególnie zastanawiająca. Przytaczam ją w całości:

„Zalali my się gorzkimi łzami,

Ze wnet możemy być sierotami.

Bo jak, Wielki Kapłanie,

Ojcem Świętym zostanies,

To skryjes się nam prec za Alpami…”

Autorka tej śpiewki, pani Janina Fiutowska, góralska poetka znana pod pseudonimem Hanka Nowobielska, doczekała dnia 16 października 1978 roku, kiedy Wielki Kapłan skrył się „prec za Alpami”. Prorocy byli nie tylko w Starym Testamencie. Nie tylko wieszcz Słowacki mówił o papieżu Słowianinie. Lud boży wypełnia swą misję proroczą także w naszych czasach.

(O. Leon Knabit „Spotkania z wujkiem Karolem”, Wydawnictwo Znak, Kraków 2005).

STAREMU TO SIĘ DZIWIĘ

Nie wszyscy górale akceptowali obecność starszego mężczyzny w towarzystwie młodzieży, o czym świadczy następująca przygoda Wujka podczas wyprawy w Beskid Żywiecki. Wędrówka zakończyła sie późnym wieczorem - deszczowym i zimnym, przy domu pewnej gaździny.

Ksiądz biskup Karol Wojtyła z grupą młodzieży - wszyscy zziębnięci, głodni, ubłoceni i ociekający wodą deszczową - wzbudzali mieszane uczucia gadatliwej babiny. „Młodym nie dziwie się, bo młodzi, ale staremu dziwię się, bo stary” - wartko wyklepała, co myślała. Jakaż była jej konsternacja następnego dnia, gdy zobaczyła swego „starego” nocnego gościa w swoim kościele przy ołtarzu, a w dodatku w piusce! Mocno skofundowana przepraszała, lecz kto by to pomyślał, że TAKI JEGOMOŚĆ  w nocy po górach błądzi.

(Urszula J. Własiuk, „Ja tam u was byłem – pilnujcie mi tych szlaków”, Wydawnictwo FOTO-ULA, Kraków 2003).

Nie bał się podsłuchów

Kardynał Karol Wojtyła ignorował fakt, że służby bezpieczeństwa zakładają podsłuchy jemu i innym biskupom. Nie wykazał nawet zainteresowania, kiedy alarmował go w tej sprawie jego biskup pomocniczy Albin Małysiak.

Mówił nam: my nie mamy nic do ukrycia, nie organizujemy tajnych spotkań, nie planujemy zbrojnie obalenia komunistycznego rządu. Kiedyś jeden ze specjalistów mechaników sprawdził mój telefon i powiedział, że mam założony podsłuch. Wytłumaczył mi, jak on działa. Poszedłem do Wojtyły i powiedziałem o tym. Mówię mu: „Eminencjo, może Eminencji też założyli. Sprawdźmy, wiem,  jak to działa”. Ale jego to w ogóle nie interesowało. Siedział i pisał dalej teksty.

(Z archiwum Krzysztofa Tadeja)

powrót